środa, 30 grudnia 2015

O tym jak trochę przegięliśmy

czyli Turbacz!








Tak sobie wymyśliliśmy, że na Turbacz pójdziemy - no przecież nie z Rabki czy tam z innego Nowego Targu - no pójdziemy z Koninek - szlak wybierzemy najkrótszy z możliwych - ten niebieski - ten, co to w  2,45 na szczyt zaprowadzi......








Tylko chyba jednak zapomnieliśmy, że córka nasza jedyna ma dopiero 5,5 roku :)
A szlak do najciekawszych nie należy - praktycznie cały czas przez las - no nudno i tyle :))













Trochę pomarudziła, trochę pojojczyła ale wyszła!!!

Ba, nawet ze schroniska na szczyt poszła - bo przecież szczyt zdobyć trzeba!!

Widoki - piękne. Wędrówka super. Dzieć zmęczony mocno.













Jak tylko zamknęła za sobą drzwi w samochodzi powiedziała: Ja już więcej z Wami w góry nie ide! W tak wysokie nie idę!

A tydzień wcześniej byliśmy w Zakopanem i pokazaliśmy jej Giewont z informacją, że tam za rok. A widać, że Giewont to same skały! A skały Lila lubi ;)

Wiec na komentarz mój, to że w takim razie na Giewont też nie pójdzie zreflektowała sie szybko: No dobra nie pójde więcej na tak wysoką górę jak nie będzie skał! Jak będą to na wyższą mogę iść!!













A z Turbaczowej wycieczki jeszcze jedno niesamowicie pozytywne zaskoczenie - w schronisku kartą można płacić!!!!!



















Informacje praktyczne:

  • http://turbacz.net/
  • Można płacić kartą
  • Najkrótszy szlak z  Koninek choć teraz już wiemy że mimo wszystko trochę za długi dla 5 latki :))
  • droga głównie przez las wiec szlak głównie dla dzieciaków które umieją wędrować dla samego wędrowania - z Lil zazwyczaj wymyślamy jakieś biegi, podbiegi, szukanie kwiatków, liści czy konkretnych drzew. No i zawsze to ona prowadzi na szlaku więc musi szukać oznaczeń

Rodzinowe podsumowanie:
Termin: 30.08.2015
Uczestnicy: Lila, Ula, Łukasz, wujek Rafał
Trasa: Koninki, Turbacz, Koninki - zegarek padł na 12km - bazując na endomondo zrobiliśmy jakieś 15km


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz